niedziela, 6 września 2015

Witam, długo mnie nie było, ale nawał obowiązków na chwile uniemożliwił mi uzewnętrznianie mojej pasji. Mam jednak fantastyczną wiadomość. Zostałam "przyłapana na modzie" przez krakowskich paparazzi i biorę udział w konkursie pod linkiem:

http://www.przylapaninamodzie.pl/przylapani/anna-18/?data=&liczba-glosow=&imie=

I mimo, że nie prezentuje tu żadnego uszytku, to będę wdzięczna za każdy głos - oddane serducho, like, komentarz. Można zrobić wszystko na raz.  Jeśli podoba Ci się moja stylizacja lub po prostu chciałabyś/ chciałbyś mi pomóc zagłosuj na mnie :) Z góry bardzo, bardzo dziękuję.

niedziela, 7 lipca 2013

w poszukiwaniu nocnych światełek

Tego lata słońce nas nie rozpieszcza, a ja tęskniąc za jego delikatnym dotykiem chłonę każdy promień rozleniwionej jegomości. 
Wspominam lato dziecięce...
Lato, kiedy słońce grzało mocnej, piasek parzył stopy, wiatr czesał zboże, a magiczne światełka unoszące się w górze nie miały nic wspólnego z reakcją chemiczną.
Dziś szukam tych dni. I szukam w sobie dziecka.
Dziecka, które patrzy szerzej i uważniej słucha. Dziecka, które modli się doskonalej, które kocha mocniej i głośniej się śmieje.

Wiem, że kiedy je znajdę, znów zobaczę nocne światełka...
Czego i Wam życzę.
Wasza Ann.

niedziela, 30 czerwca 2013

plaża w 12 metrach kwadratowych



Piasek high density fibreboard, niebieski horyzont ograniczony dwunastoma metrami kwadratowymi,  widnokrąg w zasięgu ręki, dwadzieścia siedem stopni Celsjusza, sztuczne światło lampki nocnej i błysk flesza zamiast słońca.... Tak dziś wyglądała nasza sesja zaistniała na potrzeby konkursu burdy. 

Życząc Wam słonecznych wakacji i udanych urlopów w nieco odmiennych i bardziej korzystnych okolicznościach zachęcam do głosowania :)

Wasza Ann.


piątek, 14 czerwca 2013

autystyczny warsztat i dżinsowa kamizelka


Sławić będę etap życia mojego dziecka, zwany etapem neologizmów dziecięcych !!!
Dopóki okres geniuszu lingwistycznego trwa, obserwuję go i sumiennie spisuję najciekawsze i najbardziej absurdalne słówka, jakie uda mi się usłyszeć. I choć Zosia jest w tym mistrzynią wciąż nie przestaje mnie zaskakiwać.

Kiedy wybieramy się do "zabawnego" (zabawkowego) warsztatu "autystycznego" (samochodowego). Kiedy mała "kierowniczka" spotyka "denerwującego" (zdenerwowanego) "mechinarza" (mechanika). Kiedy "sprzedawajka" nie ma już więcej pomidorów. Kiedy "sprzątarka" zapomniała posprzątać podłogi. Kiedy zbliża się ostry "zawrót" (zakręt). Kiedy uradowana ogrodniczka przynosi pięknego zdobycznego kwiatuszka i prosi - "popachnij". Kiedy podaje mi "kłujaka" (igłę), który właśnie mi upadł. I kiedy w Warszawie jest "upływ" (powódź).

A czym Was zaskakują Wasze pociechy?
Wasza Ann.


niedziela, 2 czerwca 2013

plastykowy ślub, plastykowa miłość


Wzrost 175 cm., waga 23.5 kg., wymiary 84 - 46 - 80.
Idealna. Niemożliwa.
Tak, to ona.
Barbara Millicent Roberts.
Dziś na jej polimerowej twarzy, pojawił się plastykowy uśmiech, a akrylowe źrenice patrzą w plastykową małżeńską przyszłość, w plastykowym świecie.

sobota, 1 czerwca 2013

łąki umajone



Życie płata nam figle, a ktoś kto pociąga za sznurki ma nieraz zapewne nieodpartą pokusę, aby je trochę poplątać.
wtorek,
Gorączkowo poszukuję białej bluzki z haftowaną kryzą. Po obejrzeniu asortymentu kilku sklepów, rezygnuję nieco zniesmaczona oferowanymi mi produktami. Opuszczam uprzejme panie, które mając mnie za laika koniecznie chcą ubić ze mną interes i pytam sama siebie: What the fuck?
Nie dając za wygraną podążam w kierunku sklepu z tkaninami i ku własnej uciesze dokonuje zakupu 60 centymetrów białego batystu.
Wciąż mając się za odpowiedzialną, i doskonale zorganizowaną kobietę płacę za kawałek i wychodzę popchnięta wizją sukcesu.
Znów znajomy sprzęt i zdobycie kolejnych gwiazdek w kategoriach techniki, wynalazczości i majsterkowania.
Niech żyją martwe przedmioty, które dbają o nasz nieustanny rozwój !

środa
Bieganina po łąkach, które w tym roku jakoś zapomniały się ubrać.
Pełne kwiaciarnie i brak kwiatków w plastykowych woreczkach.
Frustracja,
bezradność,
konsternacja przed córką i sobą samą,
Jej oczy
pełne determinacji dłonie
i walka z nieurodzajem, podjęta bez amunicji.
Wróciłam z tarczą.

Trzymajcie się!

poniedziałek, 20 maja 2013

namiętna rdza, most i niepewny grunt



Wśród wysokich traw, na nieprzejezdnych torach, na moście, który już dawno poddał się namiętnie gryzącej go rdzy, jestem. Wczuwam się w średniej wielkości kota. Unikam człowieka, poluje w nocy i nie boję się stąpać po niepewnym gruncie. Wykonuję dziwne akrobacje i wierzę, że gdy namiętność rdzy osiągnie apogeum, będę umiała świetnie pływać.